Była dobrą i radosną kobietą... Wspomnienie o Ewie Polus z Wągrowca

Monika Dziuma
Była kochaną żoną, mamą, babcią, a od niedawna także prababcią. Kochała życie i potrafiła się nim cieszyć na co dzień. Niestety zmarła, pozostawiając w żałobie bliskie osoby.

- Ewa była dobrym człowiekiem, co widać było na Jej pogrzebie. Mnóstwo osób przyszło ją pożegnać. Była przecież taka dobra - opowiada ze łzami w oczach mąż zmarłej, pan Ryszard.

Ewa Polus, z domu Duszyńska urodziła się 6 lipca 1945 roku w Kiszkowie niedaleko Gniezna. Do Wągrowca przyjechała „za pracą”. - Żona najpierw prowadziła sklep spożywczy, a później przez 15 lat pracowała w swojej drogerii na bazarku przy ulicy Kasprowicza w Wągrowcu. Była wesoła, lubiła się śmiać. Klienci bardzo ją cenili i chętnie z nią rozmawiali - mówi dalej pan Ryszard.

Małżeństwo 11 stycznia miało obchodzić 50-lecie swojego ślubu. - Już szykowaliśmy się do uroczystości. Chcieliśmy, by ten dzień spędzić z najbliższymi. Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy Ją poznałem. Była taka piękna. To było w „Kolorowej” w Wągrowcu. Pamiętam, że grajek zagrał wówczas piosenkę „ Na gondoli”. Ewa siedziała sama, a ja poprosiłem ją do tańca. Od razu się w sobie zakochaliśmy. Po dwóch latach odbył się nasz ślub w Przysiece - wyjawia mąż.

Wągrowczanka była dobrą, uczciwą kobietą. Jak mówi pan Ryszard, za młodu kochała chodzić na zabawy czy spotkania z przyjaciółmi. - Kochałem ją za jej charakter. Lubiła także zapalić sobie papieroska, porozmawiać z każdym. Później, przez chorobę, nie mogła już realizować swoich pasji. Od jakiegoś czasu miała problemy z mową. Czas spędzała głównie w domu, a ja zawsze starałem się jej towarzyszyć - słyszymy od pana Ryszarda.

Pani Ewa miała dwie córki: Edytę i Małgorzatę, a także 4 wnuków. 18 sierpnia na świat przyszedł jej pierwszy prawnuczek Oliwier. - Była taka szczęśliwa, że mogła go poznać. Cieszyła się, że nasza rodzina się powiększyła. Kilka dni potem dostała zawału, została zabrana do szpitala, z którego już nie wróciła - mówi smutno pan Ryszard.

Ewa Polus kochała zwierzęta, a w szczególności swoją suczkę Nelli - niewielkiego sznaucerka. - To było jej oczko w głowie. Kiedy żona zmarła, zorientowałem się jednego dnia, że pieska nie ma w domu. Wszędzie szukałem naszej Nelli, bo muszę o nią dbać, kiedy nie ma już mojej żony. Pieska znalazłem na cmentarzu, pilnującego grobu mojej Ewy. Nie wiem jakim cudem się tam znalazł i jak odszukał jej grób, ale wiem, że człowieka i zwierzę może łączyć naprawdę ogromna więź - mówi ze smutkiem.

Jak dodaje, pani Ewa była także fantastyczną kucharką. - Jakie pyszne zupy robiła! Jej popisowym daniem była zupa „fasola z kapustą”, na którą często przyjeżdżał jej brat z Bydgoszczy. Była najlepszą kucharką - podsumowuje.

Na co zwracać uwagę, zakładając internet?

Źródło: DDTVN-x-news

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie