Dzień sąsiada. W Wągrowcu i okolicy nie brakuje sąsiadów jak anioły i takich, którzy potrafią zmienić życie w piekło. To wydarzyło się u nas

Arkadiusz Dembiński
Arkadiusz Dembiński
Nie brakuje w Wągrowcu i okolicy historii, w których to sąsiedzi jako pierwsi pośpieszyli z pomocą ale i takich kiedy to zmienili życie w piekło...
Nie brakuje w Wągrowcu i okolicy historii, w których to sąsiedzi jako pierwsi pośpieszyli z pomocą ale i takich kiedy to zmienili życie w piekło... Skitterfoto z Pexels/zdjęcie ilustracyjne
Dzień sąsiada przypada 28 maja. To sąsiedzi mieszkają najbliżej nas... przez ścianę czy po drugiej stronie płotu... Wśród nich są osoby, na które zawsze można liczyć, jednak zdarzają się i takie, które mogą zmienić nasze życie w koszmar. Jednych i drugich nie brakuje w Wągrowcu i okolicy.

Europejski Dzień Sąsiada to święto obchodzone w ostatni piątek maja. W 2021 roku przypada 28 maja. Jest ono obchodzone, jak podaje Wikipedia, w 30 krajach Europy.

Dzień sąsiada 2021

- Jest to największe święto społeczności lokalnych w Europie, objęte patronatem Komisji Europejskiej i wspierane przez Komitet Regionów. W 2008 roku Dzień Sąsiada został włączony w obchody Europejskiego Roku Dialogu Międzykulturowego - informuje Wikipedia.

O tym, jak dobrze jest mieć dobrego sąsiada, przekonuje się każdego dnia wielu mieszkańców Wągrowca i powiatu wągrowieckiego. To właśnie często na sąsiadów możemy liczyć w sytuacji, gdy potrzebujemy pomocy.

Dalsza część tekstu pod wideo

Plaża miejska w Wągrowcu przed sezonem

Sąsiedzka pomoc

W ostatnich miesiącach, kiedy to zmagaliśmy się z pandemią koronawirusa, nie brakowało przypadków, kiedy to właśnie sąsiedzi pomagali sobie wzajemnie, robiąc np. zakupy kiedy osoba z tej samej klatki była objęta kwarantanną. Wyprowadzając psa czy wspierając się nawzajem ciepłym słowem w trudnym okresie domowej izolacji.

W Wągrowcu i okolicy nie brakowało także przypadków, że to właśnie sąsiedzi pierwsi alarmowali służby ratunkowe widząc pożar czy nie mając kontaktu ze starszą osobą mieszkającą za ścianą.

ZOBACZ TAKŻE

Tak było w ostatnim czasie na ulicy Nad Nielbą w Wągrowcu. Sąsiad widząc dym z jednego z okien w bloku wezwał straż pożarną.

- Dzięki szybkiemu zgłoszeniu udało się ochronić pozostałe lokale w bloku. Co pewien czas właśnie spotykamy się z przypadkami, że to właśnie sąsiedzi pierwsi zauważają niebezpieczeństwo i nas o tym alarmują. Na przykład to często sąsiedzi pierwsi zauważają pożary sadzy w kominie - przyznaje Piotr Kaczmarek ze straży pożarnej w Wągrowcu.

Tak było także kilka lat temu w w Podlesiu Kościelnym pod Mieściskiem. Dym wydobywający się z mieszkania pierwszy zauważył sąsiad. Wezwał strażaków. - Przyczyną pożaru najprawdopodobniej był piec centralnego ogrzewania, wokół którego nagromadzono spore ilości materiału palnego w postaci śmieci, kartonów i drewna. Sporym utrudnieniem było dogaszenie i wyrzucenie na zewnątrz tlących się jeszcze materiałów palnych - relacjonowali przedstawiciele wągrowieckiej straży pożarnej.

Sąsiedzi z Wągrowca jak anioły

„Nasi sąsiedzi to anioły” - tak o sąsiadach na łamach "Tygodnika Wągrowieckiego wypowiadała się jedna z rodzin z Wągrowca. To właśnie sąsiedzi pospieszyli z pomocą chorej Weronice.

- Naszą wdzięczność trudno jest opisać słowami. Nasi sąsiedzi to anioły. To dzięki nim żyje Weronika. Tacy ludzie to skarb - nie kryła wdzięczności pani Jolanta, mama 24-latki. Pani Weronika choruje od urodzenia. - Córka cierpli na Zespół Freemana-Sheldona (zwany też Syndromem Gwiżdżącej Twarzy, charakteryzuje się typową dysmorfią twarzowo-czaszkową - dop. red.) oraz artrogrypozę (zwaną też wrodzoną sztywnością stawów - dop. red.). To choroby nieuleczalne. Jednak dzięki lekom można zmniejszyć ich uciążliwość. Niestety zdarzają się chwile, że córka traci przytomność. Jej serce przestaje bić. Tak było już kilkukrotnie. Ostatni atak miał miejsce w 2012 roku. Od tamtego czasu był spokój, aż do nocy z niedzieli na poniedziałek - wspominała w sierpniu 2018 roku pani Jolanta.

ZOBACZ TAKŻE

- Wcześniej lekarze tłumaczyli nam, że do zatrzymania akcji serca może dojść kiedy temperatura ciała Weroniki przekroczy 37,5 stopni. Teraz jednak tak nie było. Nic nie zapowiadało ataku i zatrzymania akcji serca - wyjaśniał pan Mateusz, brat 24-latki.

Jak tłumaczył mężczyzna, gdy potrzebna jest pomoc, to rodzina nigdy nie jest sama. Zawsze może liczyć na pomoc... sąsiadów.

Tak było i w sierpniu 2018 roku. Dochodziła północ, kiedy Weronika nagle straciła akcję serca. - Byliśmy w szoku. Wiedzieliśmy jednak, że musimy szybko działać. Brat- Krzysztof rozpoczął reanimację siostry. Wezwaliśmy pogotowie. Ja tak jak stałem, gotowy już do spania, gdyż rano szedłem do pracy, pobiegłem co sił w nogach do sąsiadów po pomoc. U nas na ulicy wszyscy się znają. Wszyscy sobie pomagają. Wiedziałem, że mogę liczyć na ich pomoc. Dodatkowo mamy to szczęście, że w naszym sąsiedztwie mieszka małżeństwo wągrowieckich lekarzy (...) oraz ratownik medyczny (...) Wszyscy tej nocy byli u siebie w domach. Wszyscy natychmiast przyszli nam z pomocą - relacjonowała matka chorej kobiety na łamach "Tygodnika Wągrowieckiego.

Sąsiad przyszedł z pomocą

Kilka lat temu sąsiad przyszedł z pomocą pani Zofii, mieszkającej w jednej z wiosek pod Mieściskiem.

- Mężczyzna powiadomił policję, że z będącą w mieszkaniu kobietą nie ma kontaktu, a drzwi są zamknięte. Dyżurny natychmiast wysłał funkcjonariuszy. Policjanci na miejscu dowiedzieli się, że pani Zofia leży w łóżku i nie daje znaku życia. Jeden z mieszkańców oświadczył, że jeszcze godzinę wcześniej kobieta leżąc w łóżku dawała znaki machając ręką - informował wówczas Dominik Zieliński z policji.

ZOBACZ TAKŻE

Policjanci wspólnie z sąsiadem doszli do wniosku, że nie można czekać. Trzeba działać szybko, aby ratować kobietę. - Policjanci nie czekali dłużej, wzięli do pomocy jednego z sąsiadów, który przyniósł łom i ciężki młot, po czym siłowo otworzyli drzwi do mieszkania - relacjonował policjant. Kobieta trafiła do szpitala.

Sąsiad odkręcił gaz

Niestety nie zawsze tak jest. W naszym regionie nie brakowało także przypadków kiedy to sąsiad jest w stanie zamienić nasze życie w... piekło! Do niezwykle niebezpiecznej sąsiedzkiej sytuacji doszło kilka lat temu na wągrowieckim Berdychowie. Straż otrzymała wówczas telefon od mieszkańca wielorodzinnego budynku z informacją o tym, że nie chce mu się już żyć. Jak poinformował w rozmowie telefonicznej, odkręcił już kurki z gazem i na drugi świat chce zabrać ze sobą także... swoich sąsiadów. Pod wskazany adres natychmiast wysłano nie tylko zastęp straży, ale i patrol policji. Już na klatce schodowej strażacy i policjanci poczuli, że mężczyzna nie żartował. W budynku można było wyczuć zapach gazu. Nie czekając długo strażacy wspólnie z policjantami postanowili wyważyć drzwi. Wewnątrz mieszkania znaleziono leżącego na łóżku mężczyznę.- Kurki od gazu były odkręcone. Cały czas ulatniał się gaz. Wystarczyła iskra, aby doszło do wybuchu - relacjonował jeden ze strażaków, który brał udział w akcji. Gdyby doszło do zapłonu, wybuch mógł uszkodzić nie tylko mieszkanie mężczyzny, ale stworzyć zagrożenie także jego sąsiadom.

O tym, jak niebezpiecznie jest mieć pokłóconego sąsiada za ścianą przekonali się niegdyś mieszkańcy ulicy Bydgoskiej w Wągrowcu. To tu wybuchł pożar. Na szczęście dzięki szybkiej interwencji straży spłonęły tylko garaże. Ogień nie rozprzestrzenił się na inne budynki. Wszystko jednak wskazywało na to, że przyczyną pożaru jest... podpalenie. Ustalenia policjantów były jednak szokujące. Za pożarem stał jeden z mieszkańców ulicy, który podłożył ogień pod swój garaż i te należące do sąsiadów.

Z siekierą do sąsiada

Niecodzienną wizytę sąsiada przeżyli także nasi czytelnicy z Prusiec. Ich sąsiad w ataku złości przyszedł do nich w odwiedziny z siekierą. Nie tylko groził im śmiercią, ale też zaczął...rąbać siekierą drzwi. Na szczęście nikt z domowników nie ucierpiał.

ZOBACZ TAKŻE

Także w lutym tego roku na numer alarmowy 112 zadzwoniła mieszkanka gminy Wągrowiec i oznajmiła: "sąsiad grozi mi siekierą" . Na miejsce został skierowany patrol policji. Na miejscu zastano zarówno mężczyznę jak i kobietę. Mieszkaniec gminy Wągrowiec nie krył, że miał w ręku siekierę gdyż... w piątkowy poranek rąbał drewno. Pomiędzy nim a sąsiadką rozpoczęła się kłótnia, właśnie o kilka kawałków drewna, które kobieta miała zabrać mężczyźnie. Ostatecznie żadna ze stron nie zdecydowała się na złożenie formalnego zgłoszen

Naga sąsiedzka wizyta

Sąsiedzi mogą być też powodem dziwnych sytuacji. Niecodzienne zgłoszenie kilka lat temu otrzymali wągrowieccy policjanci.

- Zadzwoniła do nas kobieta, którą obudziło dobijanie się do drzwi przez nieznanego mężczyznę - informowała przedstawicielka policji.

Pod wskazany adres został wysłany patrol. Funkcjonariusze zastali na miejscu mężczyznę, który usilnie próbował dostać się do środka. Był przekonany, że to... jego dom. Wielkie było jego zdziwienie, gdy z błędu wyprowadzili go policjanci. Jak się okazało, mężczyzna był pod wpływem alkoholu. To nie pierwszy taki przypadek w Wągrowcu.

Kilka lat temu na komendę zadzwonił przerażony wągrowczanin z informację, że po jego mieszaniu chodzi nagi mężczyzna. Jak się okazało ten po imprezie pomylił także mieszkania...

ZOBACZ TAKŻE

Tych obiektów już nie ma w Wągrowcu... Miasto cały czas się ...

Te psy ze schronisk czekają na nowego właściciela. Zobaczcie...

Gdzie na lody w Wągrowcu? Internauci wskazali swoje ulubione...

ZREMB w Wągrowcu był jednym z największych przedsiębiorstw. ...

Wągrowiec. Imprezy z cyklu "Lato na Pałukach" co roku przyci...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie