Wielkanocne tradycje: Wągrowczanie w poszukiwaniu zająca...

Arkadiusz Dembiński
Prezenty w Wielkanoc przynosi... zajączek. Jak wygląda dziś ten zwyczaj? Jak było niegdyś? Jak wyglądały wielkanocne poszukiwania? Opowiadają wągrowczanie

Dobrze pamiętam wielkanocne przygotowania. Te dotyczyły także i mnie. Jako dziecko, podobnie jak rówieśnicy, byłem przeświadczony o tym, że prezenty tego dnia przynosi zajączek. Aby je przyniósł, konieczne było przygotowanie gniazdka. Pamiętam, że za dziecka do jego wykonania służył kartonik wyłożony siankiem. Następnie ustawiało się go przy drzwiach wejściowych. To w nim znajdowało się prezenty, głównie drobnostki, słodycze. Dziś u mnie w domu tradycja wielkanocna jest nieco inna. Moje wnuki nie robią gniazdek, ale szukają prezentów w domu czy przy ogrodzeniu na podstawie mapy przygotowanej przez dorosłych, którzy wcielają się w rolę zajączków i chowają prezenty w różnych miejscach - wyjaśnia Adam Pezacki, znany wągrowiecki lekarz, a zarazem już dziadek wnucząt.
Jak się okazuje tradycja poszukiwania prezentów nie jest wcale taka nowoczesna. Z dzieciństwa pamięta ją Bogdan Kasprzykowski z Wą-growca. - Moje dzieciństwo upłynęło na wsi. Wówczas nie było takiego dostatku jak dziś. Cieszyliśmy się z drobnostek. Było jednak wiele śmiechu i zabawy. Tradycją wielkanocną były u nas poszukiwanie jajeczek. Czasem były to po prostu pisanki, a czasem, jak udało się dorosłym dostać, czekoladowe cukierki, a czasem były to pierniki upieczone przez moją babcię. Nasz dom mieścił się pośrodku łąki. Dlatego miejsc na chowanie tych słodkości było sporo. Aktualnie u mnie w domu już nie kultywuje się tej tradycji. Nawet najmłodsze moje wnuki już nie wierzą w to, że prezenty przynosi w Wielkanoc zajączek - przyznaje pan Bogdan.
Rodzinne tradycje, także te związane z prezentami stara się kultywować i przekazywać swoim dzieciom Dorota Krzymińska-Nowak z Wą-growca. - Święta Wielkanocne kojarzą mi się przede wszystkim ze święconką pełną smakołyków. Moja mama zawsze dbała, żeby był wypełniony po brzegi i by niczego w nim nie zabrakło. Do dziś pamiętam podjadanie z siostrą czekoladowych jajek w trakcie święcenia w kościele. Malowanie pisanek oczywiście tradycyjnie w piątek, chociaż nigdy nie miałam do tego talentu, mama nigdy nie wyrzucała moich bohomazów. Dzielenie się jajkiem w niedzielę rano to też tradycja, którą pamiętam i mimo, że jajka były zimne i wczorajsze, zjadało się je ze smakiem.
Moi rodzice mieli ogromny talent do sprytnego ukrywania prezentów od zajączka, dlatego ich szukanie nie było łatwe, ale jakże finalnie opłacalne. Dziś powielam wszystkie tradycje we własnym domu i mam nadzieje, że moje dzieci również będą miały tak miłe wspomnienia z tego okresu - przyznaje wągrowczanka. Bez wątpienia zając jest jednym z najbardziej charakterystycznych symboli świąt wielkanocnych. Co ciekawe to symbol już przedchrześcijański.
Okazuje się, że zając jest symbolem wykorzystywanym w rytach przedchrześcijańskich. Oznaczał płodność - czyli dobrobyt. Z resztą zając wielkanocny pojawia się także w innych religiach pogańskich. Ēostre to anglosaska bogini wiosny, od której imienia wzięła się nazwa świąt (Easter - Wielkanoc). Jej ulubionym zwierzęciem był właśnie zając. - Zające obserwowaliśmy również w Grecji, pojawiały się obok Afrodyty jako symbol odrodzenia i płodności - mówi etnolog dr Grzegorz Odoj.
Jak się okazuje, dziś te podchodzą do naszych domów już nie tylko z okazji Wielkanocy.
- W naszym rejonie króliki spotyka się dużo rzadziej niż zające. Zając z kolei, chociaż jego liczebność nie jest duża, spotykany jest nawet w centrach miast - tłumaczył w rozmowie z „Tygodnikiem” znany wągrowiecki przyrodnik Arkadiusz Kiszka. Jak wyjawia, zając to nasz rodzimy gatunek, w przeciwieństwie do królika.
- Królik został sprowadzony do Polski bodajże w XIX w. jako gatunek łowny. Rozróżnić je można dość łatwo: królik jest dużo mniejszy, ma krótsze uszy i nogi. Przypomina znane ze sklepów króliki miniaturki. Zając, oprócz ogólnie większych rozmiarów ciała, może być jeszcze rozpoznany po ciemnych końcówkach uszu - wyjaśniał przyrodnik.
Królik europejski pochodzi natomiast z Półwyspu Iberyjskiego. Gatunek rozprzestrzenił się w Europie podczas podbojów armii rzymskiej.

Polacy smakoszami czekolady

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zając
Szkoda, że pan autor nie kultywuje zwyczaju czytania tego co napisał przed zamieszczeniem tekstu..,
Dodaj ogłoszenie