MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Wągrowczanin Dariusz Nikiel wystąpił w popularnym show w Polsacie!

Robert Pilachowski
Robert Pilachowski
We wtorek 9 kwietnia na antenie Polsatu został wyemitowany kolejny odcinek popularnego show, "Ninja Warrior". W programie wystąpił wągrowczanin, Dariusz Nikiel. Zapytaliśmy Darka jak się przygotowywał do programu i czy planuje wystartować w kolejnej edycji.

"Ninja Warrior" to bardzo popularny program rozrywkowy, który emitowany jest na Polsacie od 2017 roku. Był to wyjątkowy sezon, gdyż po raz pierwszy w polskiej wersji programu udało się zdobyć tzw. "Górę Midoriyama". Jest to finałowe zadanie, które polega na wspięciu się na linie na wysokość 21 metrów w czasie 25 sekund. W Polsce jako jedyny do tej pory dokonał tego Jan Tatarowicz. Polak dołączył do elitarnego grona, gdyż na całym świecie do tej pory tylko jedenastu osobom udało się tego dokonać!

Rozwiązywanie problemów poprzez sport

Dariusz Nikiel, powszechnie znany w Wągrowcu jako miłośnik uprawiania sportu, zawsze stawiał aktywność fizyczną na pierwszym miejscu. Głównym sportem, jaki uprawiał, był futbol – od meczy na podwórku po spotkania ligowe w wągrowieckiej halówce.

W pewnym momencie sport niestety zszedł na drugi plan, jak sam Darek przyznał w wywiadzie udzielonym na kanale Fundacji "Wiedzieć Jak", zaczął prowadzić hulaszczy tryb życia. Był to trudny okres w życiu Dariusza, który zbiegł się z dramatycznymi przeżyciami i ostatecznie doprowadził go do depresji.

Wtedy Nikiel postanowił całkowicie zerwać z używkami i przez sport wrócić na ścieżkę, która pomoże mu odnaleźć szczęście. Występ w programie "Ninja Warrior" jest swego rodzaju ukoronowaniem jego wysiłku. Warto również wspomnieć, że Darek bardzo chętnie angażuje się w akcje charytatywne i swoją postawą pokazuje, że nigdy nie jest za późno, aby odmienić swoje życie.

"Różnica między zwycięzcą a przegranym polega na tym, że zwycięzca nie poddał się po porażce."

Jak powszechnie wiadomo, jesteś miłośnikiem uprawiania sportu. Kiedyś to były dyscypliny drużynowe, teraz udzielasz się w biegach ekstremalnych z przeszkodami. Skąd taka zmiana?
Zasadniczo przez większość mojego życia byłem związany z uprawianiem sportu. Głównie była to piłka nożna, ale także koszykówka, tenis stołowy czy cokolwiek, gdzie można było się "wylatać". Jednak najwięcej czasu spędzałem grając w piłkę nożną, gdzie często wracałem z różnego rodzaju urazami.
Na jednym z meczy kolega wjechał mi wślizgiem i naderwałem ścięgna. Po 3 miesiącach rehabilitacji wróciłem na boisko i po 15 minutach odnowiła mi się kontuzja. Wówczas postanowiłem znaleźć sobie sport/zajęcie, w którym wyniki będą całkowicie zależne od mojej osoby, i czegoś, w czym mógłbym "się sprawdzić". Czytając "Men's Health" trafiłem na opis biegu z przeszkodami i zapisałem się na 12 km + 50 przeszkód w Ełku. Po biegu zwymiotowałem i stwierdziłem, że to z pewnością nie dla mnie. Wracając, zapisałem się na kolejny bieg. No i wciągnęło mnie całkowicie.

Wziąłeś udział w ostatniej edycji Ninja Warriors. Kiedy podjąłeś decyzję,`żeby wystąpić w tym programie?
Miałem szczęście pojawić się w 9. edycji programu, w której Janek Tatarowicz zdobył Górę Midoriyama. Zgłoszenie miałem już wysłać na 5. edycję, czyli w 2022 roku, ale wówczas moje 93 kg wadze skutecznie mnie powstrzymało. Z kolejnych edycji zrezygnowałem ze względu na kontuzje lub inne plany startowe. W maju 2023 roku wysłałem zgłoszenie, i po tygodniu dostałem zaproszenie na testy sprawnościowe i rozmowę z producentami programu. Po miesiącu zadzwoniono do mnie z informacją, że dostałem się do programu.

Powiedz nam, jak Ci poszło, bo w telewizji niewiele było Cię widać?
Marcin Najman swoją kilkunastosekundową walkę komentował przez 9 minut. Jak tu skomentować mój sekundowy występ na antenie Polsatu? Zacznę od tego, że gdybym miał sam sobie wybierać przeszkody, to wybór padłby na te, które zastałem na torze. Zaliczyłem przeskoki, zjazd na rurze i doszedłem do przeszkody nr 3 - równoważni, której się najbardziej obawiałem. Pomimo, że trafiłem na wahadło, które jest dość łatwą przeszkodą na równowagę, zabrakło mi cierpliwości, i wylądowałem w wodzie. Niestety, nie dane mi było wykorzystać moich najmocniejszych atutów, czyli chwytu i zasięgu.

Jak się przygotowywałeś do programu, czy wiedziałeś, jakie przeszkody będziesz miał do pokonania?
O udziale w Ninja Warrior dowiedziałem się 6 tygodni przed nagrywaniem programu. Tydzień później, w ramach przygotowań, wystartowałem w Pucharze Europy w zawodach ninja, jednak na ostatniej przeszkodzie podczas wyskoku naciągnąłem mięśnie łydek. Po tygodniu ból przeszedł, więc pojechałem do Katowic na trening przygotowujący do Ninja Warrior. Po 2 godzinach ćwiczeń podbiegu pod rampę, odnowiła mi się kontuzja łydek. Na 3 tygodnie przed programem zaliczyłem niefortunny upadek i zbiłem kość ogonową. Nie mogąc się poruszać i będąc na tabletkach przeciwbólowych, postanowiłem chociaż zrzucić wagę do 80 kg. W tym czasie obejrzałem wszystkie sezony Ninja Warrior, analizując poszczególne przeszkody. Na tydzień przed nagrywaniem programu byłem już w pełni sprawny, ale postanowiłem się oszczędzać, aby się nie uszkodzić. Jednak to nie stan zdrowia, a zwykły pośpiech lub brak umiejętności zadecydował o mojej porażce.

Czy planujesz jeszcze wziąć udział w kolejnych edycjach programu?
Ostatnio sąsiad zadał mi takie samo pytanie, i odpowiedziałem, że nigdy więcej. Jednak gdy emocje opadły, postanowiłem wysłać zgłoszenie i spróbować zrewanżować się na torze Ninja Warrior. "Różnica między zwycięzcą a przegranym polega na tym, że zwycięzca nie poddał się po porażce."

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Rusza 61. Festiwal w Opolu. Znamy szczegóły

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na wagrowiec.naszemiasto.pl Nasze Miasto