Z Wągrowca na Hel WSK-ami, SHL-ką i maluchem! Retro wyprawa grupy pasjonatów z powiatu wągrowieckiego

Monika Zaganiaczyk
Monika Zaganiaczyk
zdjęcia z archiwum Pawła Kulikowskiego
W sobotę 17 lipca 2021 roku, pomimo deszczowej aury, grupa przyjaciół z Wągrowca i okolic wyjechała na Półwysep Helski. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że pokonali te kilkaset kilometrów na... starych motocyklach i fiatem 126p.

Wyprawa pasjonatów starej motoryzacji rozpoczęła się w sobotę o godzinie 4 nad ranem. Ekipa do samego końca wahała się, czy w deszczową i niepewną pogodę wybierać się w podróż. Zdecydowali jednak, że pojadą.

- Jechaliśmy w deszczu przez pierwszych sto kilometrów. Im bliżej morza, tym pogoda była coraz lepsza - powiedział nam jeden z uczestników podróży, Paweł Kulikowski, który na Hel pojechał na swoją SHL M11.

W ekipie znaleźli się również: Marek Bagrowski, który podróżował na WSK 125, Marek Leichert (WSK 125), Łukasz Górka (WSK 125), a także Jarek Bagrowski, który także posiada WSK 125, jednak jego sprzęt dzień przed wyjazdem zawiódł. Nie poddał się jednak i pojechał autem dostawczym, stanowiąc "car service" dla reszty ekipy. Dodatkowo przed motocyklami jechał "maluch", w którym podróżowali Jurek Komasiński, Monika Komasińska i Iwona Górka.

Z Wągrowca na Hel WSK-ami, SHL-ką i maluchem! Retro wyprawa ...

Przyjaciele z dawnych lat, których łączy pasja do starych motorów

O ekipie, która wzięła udział w wyprawie opowiedział nam Paweł Kulikowski.

- Znamy się wszyscy z lat młodości. Wszyscy jesteśmy pasjonatami i uwielbiamy stare maszyny. Łączy nas miłość do starych sprzętów. Często spotykamy się w swoim gronie i planujemy kolejne wyprawy. W tym roku padło na Hel. Rok temu Marek Bargowski i Marek Leichert byli swoimi WSK-ami w Berlinie. Już dziś zastanawiamy się, gdzie wybierzemy się za rok. Wstępny plan zakłada, że będzie to Praga - wyjaśnił nam mieszkaniec Wągrowca.

Pan Paweł, jak już wspomnieliśmy, jest posiadaczem SHL M11 z 1966 roku. Jak przyznaje, posiadanie tego motocykla było jego marzeniem z dzieciństwa. Udało się mu je spełnić dziewięć lat temu. Renowacja maszyny, jak usłyszeliśmy od pana Pawła, trwała około roku.

- Uwielbiam motocykle. Miałem zarówno te retro jak i nowe maszyny. SHL była jednak czymś, o czym marzyłem od czasów, gdy jeszcze nie miałem prawa jazdy - mówi.

Starymi motocyklami na Półwysep Helski

Jak wyjaśnia pan Paweł, ekipa przejechała te 320 kilometrów w około 11 godzin. Biorąc pod uwagę sprzęt, na jakim podróżowali, trzeba było robić postoje co mniej więcej 80 kilometrów. Maksymalna prędkość, jaką "wyciągnie" taki motor to około 80 kilometrów na godzinę. Aby nie forsować ich w tak długiej podróży, nasza grupa jechała ze średnią prędkością 60 kilometrów na godzinę. Oczywiście wiernie towarzyszył im mały fiat.

Pan Paweł opowiada z uśmiechem, że wszyscy byli swego rodzaju atrakcją dla podróżujących nad morze turystów.

- Wielu z kierowców zwalniało przy nas, by przypatrzeć się na czym jedziemy. Niektórzy nam kiwali i pokazywali kciuki uniesione w górę. Najlepsi byli ci, którzy specjalnie otwierali szyby w autach, by wdychać specyficzny zapach spalin. Ci, którzy kiedykolwiek jeździli na takich motorach, wiedzą o czym mówię - mówi wągrowczanin.

Dodajmy, że do motorów typu WSK czy SHL do baku wlewa się paliwo zmieszane z olejem. To właśnie ta mieszanina sprawia, że z rur wydechowych wydobywa się zapach, o którym mówi pan Paweł.

Każdy z uczestników wyjazdu ma pojęcie o starych motocyklach. Była to przydatna wiedza, bo każda z maszyn potrzebowała na trasie drobnej naprawy.

- Przed podróżą nasze maszyny przygotował Tomaszowi Pastucha z warsztatu Moto-Technika w Rudniczynie. Dzięki niemu byliśmy pewni, że nic poważnego się na trasie nie wydarzy. Dziękujemy mu za wsparcie naszej wyprawy - mówi pan Paweł.

ZOBACZ TAKŻE

Ekipa z Wągrowca i okolic posiada kaski i gogle "z epoki", jednak z powodu deszczu, który padał przez znaczną część trasy, postawili na nowoczesne kaski, które chroniły ich przed warunkami atmosferycznymi.

- Po przyjeździe na miejsce, zjedliśmy sobie obiad na Helu i zaczęliśmy poszukiwać miejsca na nocleg. Z powodu szczytu sezonu, schronienie na jedną noc znaleźliśmy dopiero około 80 kilometrów od morza. Łącznie więc tego dnia przejechaliśmy 400 kilometrów. To jest coś - słyszymy od uczestnika.

Stare sprzęty wciągają...

W rozmowie z panem Pawłem dowiedzieliśmy się, że wraz z biegiem lat, WSK-i stają się coraz bardziej modne i coraz więcej pasjonatów chce je mieć. Dlatego też wcale nie są to takie sprzęty. Za motocykl tej marki należy zapłacić nawet około 4 tysięcy złotych. Jego remont wyniesie z pewnością drugie tyle. Choć są firmy, które produkują części zamienne, oryginały też można znaleźć na rynku.

* WSK to marka polskich motocykli popularnych i produkowanych w latach 1955-1985 przez Wytwórnię Sprzętu Komunikacyjnego PZL w Świdniku.

*SHL to także polskie motocykle, produkowane od 1938 do 1970 roku przez Hutę Ludwików , później KZWM Polmo-SHL w Kielcach.

ZOBACZ TAKŻE

Pracowników szuka m.in. firma Polinova w Wągrowcu. Gdzie jeszcze oferowana jest praca?

Praca w Wągrowcu. Poszukiwani m.in. kierowcy, kucharze, keln...

Jakie minusy ma Wągrowiec? Co denerwuje mieszkańców? Zobacz w galerii ->

Wągrowiec. To najbardziej denerwuje internautów w mieście

Po co nam Polski Ład?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie